recenzja rynek książki

„Wyżej niż kosz”. Recenzja książki

Wyżej niż kosz

Kolejny poradnik? Mam dosyć.

Docierają do mnie od czasu do czasu takie głosy. Bo ile można czytać o rozwoju, ile dobrych rad da się przyjąć na klatę i jeszcze od tego nie zwariować, gdy przyjdzie nam do głowy snuć porównania z własnym życiem.

Czytam całkiem sporo książek, choć żadnych rankingów nie prowadzę. Poradniki i te o rozwoju osobistym lub biznesowym głównie w godzinach pracy. Ale tchnięta jakimś dziwnym przeczuciem sięgnęłam po książkę „Wyżej niż kosz” Marcina Gortata i Krystyny Romanowskiej.

Nie musisz być fanem koszykówki

Nie, nie jestem fanką koszówki. Wiem o niej tyle, co pewnie o każdej innej dyscyplinie (niewiele), kilka nazwisk z NBA pewnie obiło mi się o uszy. I oczywiści Gortat.

Nie wiedziałam, że od kilku lat organizuje w Polsce dla dzieciaków campy, żeby – jak sam pisze – „spłacić dług”. Ale te kilkudniowe spotkania to w tym przypadku tylko pretekst do dalszych rozmów: z innymi sportowcami, rodzicami, trenerami, psychologami czy, w końcu, dietetykami.

Ta książka to porcja niewydumanych wskazówek. O tym, jak motywować dzieciaki, jak im pokazywać świat poza ekranem, jak dbać o ich dietę czy zdrowe podejście do treningów. Gortat pisze też o tym, że to, co najważniejsze, nie rozgrywa się na parkiecie, ale w szatni przed meczem lub po nim, lub w samochodzie w trakcie powrotu z treningu.

To właśnie tam młody sportowiec może usłyszeć naprawdę wszystko. Od słów wsparcia po zmieszanie z błotem. Ponoć najgorsi trenerzy to rodzice, zwłaszcza tacy, którzy próbują swoje niespełnione marzenia zrealizować poprzez dziecko.

Ruch jest najważniejszy

To nie jest książka o tym, że każdy z nas musi być sportowcem i zdobywać medale. To publikacja o tym, że ruch powinien być naszą codziennością, elementem prowadzącym do równowagi w świecie zdominowanym przez cyfrowe technologie. Spacer, zabawa na świeżym powietrzu, rodzinna wyprawa do lasu lub na rower to podstawa, którą bardzo często zamieniliśmy na codzienność, którą wypełniają pełne grafiki, w tym odwożenie i zawożenie na treningi. Bez radości, poczucia więzi i realnego wsparcia. Ot, kolejny punkt do odhaczenia.

Wielu młodych ludzi porzuca sport w wieku, do którego dorastają teraz moje dzieci. Ilość spraw, które ich rozprasza, okres dojrzewania, zmieniające się ciało. Nagle treningi i ruch schodzą na dalszy plan, bo tu gratyfikacja nie przychodzi od razu.

„Wyżej niż kosz” (Wydawnictwo Znak) – książka dobrych, wartościowych rozmów i wskazówek, które nie przytłaczają. W zamian zachęca do bardziej świadomego przyjrzenia się codziennym zwyczajom, diecie i motywacji.

Potrzebujesz recenzji książki? Zapraszam do kontkatu.

Rekomendowane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *