Czy umiesz czytać?
Nie chodzi tu o praktyczną znajomość liter, które składają się na zdania, a te z kolei na tekst opowieści.
Nie chodzi mi też o czytanie dla przyjemności, kiedy zatapiam się w jakąś mniej lub bardziej (oby 😉) fascynującą historię…
Mam na myśli czytanie książek, które wymaga ode mnie stałej aktywności: powrotu do minionych zdarzeń, analizowania swojego zachowania, wyciągania wniosków, a przez to i podejmowania prób zmian w swoim życiu.
Jeszcze dwa-trzy lata temu książki tego typu rzadko do mnie trafiały. Zamknięta gdzieś w świecie profilu wydawniczego miejsca pracy zderzałam się na co dzień z przewodnikami, ale po miastach i regionach, a nie po swoim wnętrzu.Z czasem zaczęły do mnie jednak trafiać publikacje na temat rozwoju zawodowego czy osobistego, kompetencji, pielęgnowania swojego wnętrza. Tu zaczęło się inne czytanie, nadal stawiające poprawność językową na piedestale, ale nie mogłam nie dostrzec potencjału tej literatury i tego, jak w dyskretny sposób wkrada się w moje czytelnicze doświadczenia.
Dlatego też w pewnym momencie odezwałam się do Krzysztofa Budy, który sprawnie i z zaangażowaniem wciela w życie pomysł hasztag#bookfulness i hasztag#readfulness. Chciał On podzielić się z kimś książką „Jak nie podcinać sobie skrzydeł. O przełamywaniu wewnętrznych oporów i niemarnowaniu własnego potencjału”. Dla osoby – stale pielęgnującej syndrom oszusta – publikacja wydawała się idealna.
Gdzieś na początku publikacji jest zapisane, że nie należy przez książkę gnać, a raczej czytać ją po kawałku, zatrzymywać się na dłużej, zastanawiać się nad każdym opisywanym etapem, odpowiadać na stawiane przez autorkę pytania i podejmować proponowane przez nią zadania. Wszystko po to, by walczyć ze swoim sabotażystą, który ima się przeróżnych sposobów, by zniweczyć plany, które są wyrazem naszych prawdziwych marzeń i potrzeb.
„…od czasów starożytnej Grecji po dziś dzień filozofowie traktują krótkotrwałość życia jako główny paradoks ludzkiej egzystencji: dano nam zdolności intelektualne pozwalające tworzyć nieskończenie ambitne plany i jednocześnie znikomą ilość czasu, by wcielić je w życie”.
Mam ograniczoną ilość czasu, dlatego nie boje się czasem odłożyć książki, która do mnie nie przemawia. Z tego samego powodu powinnam też korzystać z mądrych podpowiedzi i doświadczeń innych, a potem próbować uchwycić z nich dla siebie to, co najlepsze.
Czy umiem czytać?
Tak, ale nie oznacza to, że moje czytanie jest wystarczająco uważne i że wykorzystam potencjał każdej książki. W świecie, kiedy przez cały dzień coś lub ktoś do nas krzyczy, zatopienie w treści, tej czarno-białej, jest konieczną terapią.
Wpis ten nie jest oczywiście recenzją książki – jej lektura, choć wynotowałam sobie kilka cytatów – skłoniła mnie raczej do przemyśleń nad umiejętnością czytania poradników o własnym rozwoju. A jak u Ciebie z „uważnym czytaniem”? Czytasz tego typu poradniki?