Czy mamy prawo do narzekania?
Czasem po prostu się ulewa. Nie ten dzień, nie to niebo nade mną, nie te ściany wokół mnie. Potem nadchodzi swoiste uczucie ulgi. Pobiadolę po swojemu i idę dalej.
Budzę się w wygodnym łóżku otoczona miłością najbliższych mi osób i bałaganem, który dobitnie pokazuje mi, że nie mieszkam sama. Mam o kogo dbać. Mam pieniądze, żeby kupić te nieuprasowane wciąż ubrania. A talerze znów były pełne jedzenia, dlatego piętrzą się niepozmywane.
Jeevodaya
Siadam w wygodnym fotelu i biorę do ręki ostatni reportaż Pawła Smoleńskiego „Trędowate kobiety czyszczą ryż” (Wydawnictwo Czarne). Zaczynam historię o samotności, wygnaniu, chorobie i beznadziei, o wszystkim, co jest zaprzeczeniem jakiegokolwiek szczęścia. W Indiach, w ośrodku Jeevodaya cierpienie ma każdy z możliwych wymiarów.
Ludzie skazani na wygnanie i miskę ryżu. Mimo leków i postępu medycyny, w tym świecie wciąż bardziej żywe są stereotypy i uprzedzenia. Nieczyści muszą odejść.
Dzieci wyganiają matki.
Mężowie żony.
Ojcowie swych synów.
Ci o bardziej szczodrym sercu sami ich tu przywożą i czasem odwiedzają. Ci bardziej przywiązani do „tradycji”, nawet się nie zastanawiają, czy chory dotarł na miejsce. Przecież widok kogoś leżącego na ulicy jest zbyt powszechny, żeby był jeszcze wciąż wzruszający.
Odpowiedź na beznadzieję
Jeevodaya to miejsce założone przez polskiego pallotyna, ojca Adama Wiśniewskiego, pod koniec lat 60. Chciał nieść pomoc najbardziej potrzebującym i to dla nich kupił ziemię, a z czasem założył prowizoryczne budynki, kaplicę, ogród, szkołę i przychodnię. Swoje życie poświęcił służbie ludziom „z ostatniego kręgu piekła”.
Chciał przywrócić im godność, której zostali pozbawieni, choć nie zawsze wywiązywał się z tego idealnie. Był jednak wytrwały, nie jak niektórzy wolontariusze, którzy szukali w osadzie dla trędowatych tylko nowych doświadczeń.
Do dziś jednak jego działalność w Jeevodaya – mimo wszelkiej beznadziei – wspomina się jako najlepszą z możliwych. Po nim przyszli kolejni i choć ciężko w to uwierzyć, znajdywali jeszcze w tym miejscu sposób na podbudowanie swojego ego, pokazanie swojej wyższości przez upokorzenie tych, których życie nie mogło już bardziej doświadczyć…
Przejmujący reportaż. Historia walki o godność, która wciąż okazuje się czymś nieoczywistym.
Historia o tym, że każde moje narzekanie brzmi niedorzecznie.