Lubię swoją pracę z wielu powodów. Jednym z nich jest to, że trafiają do mnie naprawdę mądre książki, których być może nigdy bym nie odkryła.
Tak samo było w przypadku „Bezpiecznej więzi” Eli Harwood, w tłumaczeniu Aleksandry Żak (Wydawnictwo Esprit Kids). Muszę przyznać, że nie jestem fanką poradników na temat relacji między rodzicami i dziećmi. Zwykle dopadają mnie wtedy czarne myśli, jak wiele spraw można było zrobić inaczej, lepiej, mądrzej. Jakoś nadzwyczaj szybko zapominam, że każdy z nas w roli rodzica ogrywa swój debiut i w dodatku nie będzie żadnych dubli. Kolejne potomstwo to także nowe doświadczenia, rozmowy, relacje. Można nauczyć się lepszej organizacji dnia, ale nie można przewidzieć wszystkich wydarzeń, nastrojów i niespodziewanych „akcji”.

Nie jest łatwo znaleźć dobry poradnik
Jak pisze E. Harwood we wstępie: „Jest mnóstwo dobrych książek i przewodników pomagających w świadomym, mądrym i skutecznym wychowywaniu dzieci. Chociaż materiały te są wspaniałe i mogą bardzo pomagać w radzeniu sobie ze szczególnie trudnymi sytuacjami albo etapami rozwoju, klienci często przychodzą do mnie ze skargą, że techniki czy metody opisane w poradnikach «nie działają» […] opisane w nich metody działają świetnie pod warunkiem, że wcześniej zbudowaliśmy z dzieckiem bezpieczną więź. Badania naukowe o przywiązaniu pokazują jasno: jakość relacji między opiekunem i dzieckiem to najważniejszy składnik wspomagania w nauce, rozwoju i szczęśliwym życiu”.
Dla kogo jest „Bezpieczna więź”
„Bezpieczna więź” to nie tylko książka dla rodziców, którzy właśnie powitali na świecie swoje maleństwo. To lektura na każdy dzień, bo pokazuje różne, konkretne, codzienne sytuacje, w których znaczenie mają wiek, okoliczności rodzinne, tożsamość.
Dla tych, którzy chcą się przygotować do nowej rodzicielskiej roli.
Dla tych, których dzieci dziarsko przechodzą etap szkoły podstawowej, a wciąż potrzebują tej bezpiecznej więzi z rodzicami.
A nawet dla tych, którzy mają już dorosłe dzieci, ale wciąż się nie poddają i chcą zrozumieć swoje dorosłe dziecko i wpływ na nie jego własnego dzieciństwa.
W końcu to i książka dla tych, których dzieci zmagają się z neuroodmiennością, z prześladowaniami na tle tożsamościowym czy też doświadczyły naprawdę dużej traumy.
Każdy z nas to nowa historia
Ile ludzi, tyle historii – z pewnością to brzmi jak zużyta już fraza, ale to jedna z tych podstawowych i oczywistych prawd. Nie ma poradnika, który rozwiąże wszystkie problemy związane z doświadczeniem rodzicielstwa. Można natomiast skorzystać z szeregu podpowiedzi, mądrych sugestii (nie rad wścibskiej ciotki) i oddać się refleksji na wskazane tematy:
Np. „By pielęgnować bezpieczną więź z dzieckiem, musimy mieć bezpieczną więź ze sobą”.
Sięgasz do poradników, np. na temat rodzicielstwa?
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
Jeśli myślisz o własnej książce, zapraszam do zajmowania styczniowych terminów na redakcję, korektę, betareading: redakcja@ewakujaszewska.pl lub zakładka Kontakt.
