Dlaczego piszemy książki? Celowo używam tej formy ‘-my’, ponieważ ponoć większość ludzi marzy lub marzyła o tym, by coś napisać. Nie sądzę, by miało to wiele wspólnego z naszą próżnością.
Dlaczego piszemy książki?
Jennie Nash, amerykańska pisarka i book coach, wymienia trzy główne powody, dla których ludzie piszą książki:
Pierwsza grupa to ci autorzy, którzy zwyczajnie nie chcą odejść z tego świata, zanim nie napiszą swojej książki. Marzyli o niej i muszą udowodnić zarówno sobie, jak i innym, że są w stanie to zrobić.
Drugą tworzą ci, którzy muszą w ten sposób się wyrazić, zabrać głos w ważnej dla nich sprawie, przerwać milczenie. Często to osoby, które pokonują własne bariery, bo byli wcześniej uciszani, niewysłuchani. Pisanie jest sposobem na to, by w końcu mówić otwarcie.
Trzecia, być może najliczniejsza grupa, to ci, którzy wybrali pisanie jako sposób wpływania na innych. Nie robią tego dla siebie, ale wierzą, że ich słowa mogą wiele zmienić w czyimś życiu. Są zaproszeniem do podjęcia dialogu. Dopiero ta forma kontaktu sprawia, że pisanie ma sens.
Zapytanie o redakcję książki
Kiedy otrzymuję maila z zapytaniem o współpracę, również zastanawiam się nad motywacją danego autora. Zadaje sobie m.in. takie pytania: Dlaczego chce napisać książkę? Co go do tego skłoniło? Na jaki rezultat liczy i czy wydanie książki przyniesie mu satysfakcję?
Nie inaczej było, gdy podjęłam współpracę z Magdaleną Miłoszewską, autorką książki „Kody miłości w lustrze relacji. Jak stajemy się miłością, którą pragniemy otrzymać”. Myślę, że w Jej przypadku podział Nash nie jest tak oczywisty.

Dlaczego powstała ta książka?
Moja Autorka (lubię tak pisać) spełniła w ten sposób jedno ze swoich marzeń – to o pisaniu, ale nie to było najważniejsze.
Z drugiej strony znalazła przestrzeń, by powiedzieć o bardzo intymnych wydarzeniach i przeżyciach, które wyrosły z wielu lat milczenia o nich. Do takiej książki się dorasta, bo na jej stronach krystalizują się wnioski płynące z doświadczeń, ale takie, których nie można zatrzymać tylko dla siebie. Nie nazwałabym tego krzykiem, ale mądrym podsumowaniem i pokazaniem tego, jak wszystkie relacje – począwszy od tych od kołyski – wpływają na nasze dotychczasowe życie.
Jestem więc głęboko przekonana, że poprzez słowa tej książki M. Miłoszewska może znaleźć się w trzeciej grupie autorów, czyli tych, którzy chcą nawiązać z czytelnikiem dialog i zaprosić go do przyjrzenia się własnym relacjom i wartościom. Pani Magda nie jest przy tym moralizatorką, ale raczej łagodną przewodniczką, która pokazuje własną drogę, bo to przykłady przemawiają do nas najbardziej.
PS Na koniec dostałam książkę od Autorki z dedykacją: „dziękuję za profesjonalizm i wrażliwość, z jaką towarzyszyła Pani powstawaniu tej książki” – to dla mnie jeden z największych komplementów, bo tak sobie wyobrażam rolę redaktora – jako towarzyszenie.
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
Zapraszam do współpracy w nowym roku: redakcja@ewakujaszewska.pl
