Dlaczego nie pochwaliłam się książką od razu, kiedy tylko skończyłam pracę nad projektem, a ten dotarł do autorki z drukarni?
Powód jest dla mnie oczywisty – potrzebowałam oddechu, nabrania dystansu. Wiedziałam, jak ta książka jest ważna dla Iwony Pawłowskiej, jak wiele jest w niej odczuć, emocji, doświadczeń, refleksji – wszystko to do potęgi osobiste, intymne.
Zawsze z wielką ostrożnością podchodzę do takich książek, bo wiem, że autor czy autorka obdarza mnie zaufaniem i wierzy w moje doświadczenie, inaczej by nie powierzył/powierzyła mi tak ważnej dla siebie publikacji. Potem musi jeszcze być to „coś”, ta energia czy nić porozumienia.
I tak po jednym ze spotkań on-line Iwona zdecydowała się na współpracę ze mną. Później była praca na żywym organizmie. Tekst tracił pojedyncze słowa, czasem frazy lub zdania. Innym razem zyskiwał dodane przez autorkę całe rozdziały czy fragmenty. Redakcję w takim przypadku porównałabym do patchworku – zszywany z różnych kwadratów, zyskuje piękny i niepowtarzalny wzór. Zupełnie jak nasze życie – tysiące doświadczeń, miliony myśli, setki spotkanych ludzi, ale by stworzyć całość, dokonujemy ciągłych wyborów. Zszywamy w całość fragmenty, które później nas otulą jak koc.
Wiem, że do wielu z Was ta książka już dotarła, że jest pozytywnie odbierana, że prowadzi do wielu wglądów i przemyśleń. Myślę, że w ten sposób spełniło się marzenie Iwony, nie tylko to zewnętrzne – jak własne wydawnictwo, ale i to wewnętrzne, zgodne z jej intencją: „by każdy, kto będzie ją czytać, mógł doświadczać zmian zachodzących na wielu poziomach”.
Uwielbiam moją pracę właśnie między innymi za to, że oprócz technicznego spotkania ze słowem (to też kwestia składu książki, którym się zajmuje), otrzymuje wiele treści, które stale mobilizują mnie do własnych przemyśleń, spojrzeń w siebie, odniesień do życia.
Lubię ten fragment z zakończenia: „Dziś, kiedy przychodzi do mnie trudne, nie biorę nóg za pas i nie uciekam przed siebie. Nie zastygam w bezruchu. A stawiam się do nowego (…) Łączę, nie dzielę, nie odrzucam siebie, jakakolwiek bym nie była. Ufam temu, co przyniesie życie”.
Czy to nie brzmi jak motto?
Iwono, myślę, że wielu skłonisz właśnie do takiej postawy. Akceptacji, ufności, odwagi. A reszta niech się dzieje!
Z serca dziękuję za współpracę 😊
Po mojej stronie: redakcja i skład.
#recenzja #redakcja #skład #korekta #książka
