Od rana śnieży. Co prawda wymknęło mi się kilka mniej pozytywnych myśli ze względu na planowaną dziś podróż komunikacją, ale przepadam za taką aurą. Wszystko skąpane w bieli.
Biało i niewinnie?
Kolor ten od zawsze symbolizuje to, co niewinne i czyste. Biała szata nakładana na chrzczone dziecko, biała suknia panny młodej, biały obrus na stole.
Ale śnieg przywodzi mi na myśl inne skojarzenia. To coś, co przysłania świat, pozwala mu zasnąć, odpocząć. Czyjeś kroki, ślady opon, wydeptane przez zwierzęta tropy giną po chwili. Jakby nigdy nic się nie stało, jakby nigdy tu nic nie było.
Śnieg przykryje…
Skojarzenie z „Osadą”
„Śnieg przykryje” to też tytuł kryminału M. Śmielaka (Wyd. Skarpa Warszawska), który przeczytałam kilka dni temu. Granat okładki, liternictwo i klimat przypominają od razu „Osadę” – zachwyciłam się nią i podziałała jak reklama kolejnych książek tego autora.
Jak jest tym razem?
Oczekiwania miałam duże, a naprzeciw nim ze stron książek wyłania się Rysiek. Wulgarny, powierzchowny, odpychający alkoholik, przemocowiec. Mam go dosyć po kilkunastu stronach. Wiem jednak, że te natrętne opisy jego zachowań nie wynikają z niedopracowanego warsztatu autora, one miały we mnie wywołać te emocje. Kłują po oczach tak jak śnieg, w którym odbija się słońce. Nie można na niego patrzeć.
Alkohol, zaginięcie i co dalej?
Rysiek znika pewnej przedwigilijnej nocy i już wiesz, jaką ulgę poczują jego żona i syn. Będą bardziej bać się tego, że nagle wróci, niż tego, że zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. Milicja nie będzie się spieszyć, bo dla takich ludzi jak wspomniany bohater nie warto. Niech w tym roku „Cicha noc” niesie prawdziwy pokój, a nie pijacki bełkot.
„Widzi pan, to Polska. Jedyny kraj, w którym trzeba się tłumaczyć z tego, że się nie pije”.
Mamy opóźnione śledztwo, co najmniej trzy morderstwa, tajemnice i niedopowiedzenia. Różne wersje, mnóstwo śladów, a wszystko przykryte śniegiem i milczeniem. Nie każda z wyrysowanych na stronach książki postaci przekonała mnie do siebie, ale sposób snucia historii sprawia, że rozumiem zachwyty nad tą historią. I gdzieś sobie podskórnie wyobrażam, że mógłby na jej podstawie powstać film… I to dość mroczny.
Czytaliście? Zaplanowaliście? Podzielcie się wrażeniami.
