Nie było łatwo. I zdecydowanie nie dlatego, że książka ma czterysta stron dość gęsto zapisanych. Przecież bywają grubsze, drobniejszym drukiem.
📚 Nie było łatwo, bo czytając książkę „Nastolatek potrzebuje wsparcia…” (#onepress), trzeba zmierzyć się z samym sobą sprzed kilkunastu, kilkudziesięciu lat, ale też z sobą, którym się jest teraz – z „ja” bezradnym w roli rodzica dorastających co raz bardziej dzieci. A są one jak w tej metaforze z drzewami – każde rośnie w swoim tempie i trzeba im na to pozwolić.
📚 To zmierzenie się z sobą – nastolatkiem, z tamtymi emocjami, które nagle stają się bliższe i bardziej zrozumiałe, które przypominają się w wydarzeniach przywołanych przez to, co opisano w książce. I można czarować hasłami, że czasy się zmieniły, że wtedy nie było Internetu, social mediów, tylu bodźców. Ale to tylko frazesy. Też kochaliśmy, też byliśmy ranieni, też niewysłuchani. Unieważnieni. Przeżywaliśmy, zupełnie jak oni dziś, swoje najpiękniejsze i najtragiczniejsze chwile, które kształtowały naszą świadomość, rozumienie świata bez wsparcia albo ze wsparciem niewystarczającym. W wielu domach też nie dawano nam głosu, też bagatelizowano uczucia i podmiotowość, bo liczyły się tylko dobre stopnie w szkole i to, co ludzie powiedzą. Zapracowani rodzice, zmiany ustrojowe, rodziny z problemami, których nie wynosiło się za drzwi.
📚 Z tamtych nastolatków wyrośliśmy my. My szukający świadomie swojego miejsca, roli, przynależności. Rozprawiający się z przeszłością na swój sposób, zranieni, ale pragnący zmiany, starający się zrozumieć wpływ tamtych nas z młodości na naszą dorosłość przez psychoterapie, różnego rodzaju programy lub właśnie takie książki jak ta.
📚 Mierzymy się w końcu z samymi sobą, by żyć szczęśliwie, by nie popełniać błędów naszych rodziców, by sprawić, by nasze nastolatki były bardziej zaopiekowane „od środka”, wysłuchane, zauważone. I tak po ludzku przychodzi się bać, że w tej roli będziemy niewystarczający, wiecznie chcący lepiej i na czas. Nasze rodzicielstwo to debiut, okupiony stresem, próbami, ale i ekscytacją, nadzieją na to, że się wszystko uda, mimo drobnych potknięć.
📚 Czy ja zauważę symptomy, oznaki, gdy moje dziecko będzie uciekać tam, gdzie nie trzeba, czy odróżnię zainteresowanie światem wirtualnym od uzależnienia, czy będę umiała podtrzymać dialog, na który każdy z nas zasługuje…
📚 Dziś jeszcze nie znam wielu odpowiedzi, ale dziękuję autorom książki „Nastolatek potrzebuje wsparcia. Zrozum swoje dziecko i bądź po jego stronie” – dr Agnieszka Kozak, Robert Bielecki, Marcin Rzeczkowski, że mam pełniejszą świadomość tej trudności, że mogę na tej podstawie wyciągać wnioski, starać się nie zaniedbać, ale zrozumieć, że tamten i ten nastolatek potrzebują pomocy i nie pragną niczego więcej prócz tego, by być po jego stronie. Zawsze.