recenzja

Kwiaty w pudełku

Nie była to łatwa lektura. I nie pochłonęłam tej książki w dwa wieczory, choć z pewnością na to zasługiwała.

Praca nad reportażem „Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet” musiała być nie lada wyzwaniem dla autorki, sama Karolina Bednarz napisała w zakończeniu: „Kiedy [kobiety] usłyszały, że chcę kiedyś napisać książkę, przedstawiały mnie swoim przyjaciółkom. Później nie miałam już wyboru”.

Z tego braku wyboru narodziła się znakomita książka, która obrazuje sytuację kobiet w Japonii. Ich codzienność, przyporządkowanie i jednocześnie podporządkowanie światu mężczyzn w każdej dziedzinie życia. 

Choć K. Bednarz powtarza za jedną z japońskich poetek, że „Wszystkie śpiące kobiety budzą się ze snu”, nie ma złudzeń, że ten proces będzie trwał jeszcze bardzo długo. Zmiany są konieczne na każdym polu. Nie można kilkoma rozporządzeniami, które funkcjonują świetnie tylko w teorii, połatać tego porwanego obrazu. Kiedy myślę o kobietach w Japonii, przychodzą mi na myśl słowa: nieszczęście, niewola i samotność.  

Wychowane na dobre żony i matki, według tradycji, od najmłodszych lat zmuszane są do uległości, sprowadzane są do ról służących, bez jakiejkolwiek podmiotowości. Nikt nie liczy się z młodymi dziewczynami, które boją się podróżować metrem ze względu na powszechne molestowanie, ani z tymi, które marzą o edukacji czy godziwej pracy. Takiej, w której będzie im się okazywać szacunek, z której będzie można wrócić do dzieci o normalnej porze bez napiętnowania i strachu.

Świat Japonii to świat mężczyzn wychowanych przez kobiety – ofiary tradycji, społeczeństwa, własnych rodzin. Najsmutniejsze jest to, że wciąż taki sam świat fundują swoim synowym i wnuczkom. Trudno się nawet dziwić, że Japonki coraz chętniej rezygnują z zakładania rodziny.

Ich świat to m.in.:

‘kawaii’ – ideał piękna polegający na perfekcyjnym połączeniu „dziecięcości, delikatności i piękna”;

‘eiji-hara’ – nękanie ze względu na wiek;

‘mariji-hara’ – nękanie ze względu na stan cywilny;

‘giri’ – społeczny obowiązek;

‘karōshi’ – „śmierć z przepracowania”;

‘koseki’ – rejestr rodzinny;

‘makeinu’ – tzw. przegrany piec, czyli kobieta po trzydziestce bez męża i dzieci;

‘shikata nai’ – „nic na to nie poradze”, „nie ma rady”;

„Kwiaty w pudełku” to taka książka, po której można czuć ulgę, że jest się tu i teraz. Ja wiem, że jeszcze nie jedno jest na naszym podwórku do zrobienia, ale mogę spokojnie jechać do pracy i jeszcze spokojniej z niej wrócić, nie czuję się napiętnowana z powodu pełnienia jakiegokolwiek społecznego obowiązku i mogę napić się herbaty jak „normalny” człowiek.

A z czym Wam kojarzy się Japonia?

#Japonia #reportaż #recenzja #kobieta

„Nie potrafię zalać torebki wrzątkiem i usiąść z kubkiem nad książką, jak normalni ludzie”

Są nauczeni, że samotność to kara za przewinienia. Boją się przede wszystkim samotności po śmierci. Że nikt nie zabierze urny z ich prochami do rodzinnego grobu.

Osaka, gdzie na ulicy mieszka najwięcej osób w kraju, co roku wydaje półtora miliona dolarów na jedzenie dla sześciu koali w miejskim zoo. Ich posiłki kosztują więcej niż te dla tysiąca pozostałych zwierząt razem wziętych. […] Za tę kwotę można by nakarmić wszystkich bezdomnych w Japonii. Przez lata.

Chore dziecko? Kolejna córka? Winą tradycyjnie obarczano matkę. Odpowiedzialność za chorobę? Tę ponosiło mleko, to powinno wzmacniać, a tylko zabijało.

Rząd unieważnił ustawę o zapobieganiu trądowi dopiero w 1996 roku.

Rekomendowane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *