Czy nad książką, która dotyczy trudnych, traumatycznych przeżyć, pracuje się inaczej?
Użyłabym tu odpowiedzi „to zależy”, choć bardzo nie lubię uciekać się do tego sformułowania. W swojej pracy wielokrotnie przyszło mi pochylać się nad tekstami i obrazami poświęconymi publikacjom na temat niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego w Sztutowie.
Tylko w minionym roku były to:
– książka-album T. Glinieckiego „To był obóz śmierci. Działalność sowieckiej komisji śledczej na terenie byłego KL Stutthof w 1945 roku – dokumentacja i omówienie”;
– A. Michalak „Kto przez ogień. Żydowskie świadectwa ze Stutthofu”;
– M. Owsiński, „Lagrowi ludzie. Śledztwo i pierwszy proces stutthofski (1945–1946). Opowieść o przemianie” (wspominałam już o niej: https://www.linkedin.com/posts/ewa-kujaszewska_gdaagmsk-stutthof-iiwojnaagjwiatowa-activity-7032590363785609216-i49w?utm_source=share&utm_medium=member_desktop).
Czytając publikacje na ten temat, nie mogę oderwać się całkowicie od swoich emocji. Opisy i zdjęcia są często tak wstrząsające, że nie sposób pozostać poza tym. Jednak, niezależnie od tematu, do korekty i składu trzeba podejść jak najbardziej technicznie. Błędy ortograficzne czy interpunkcyjne są niezależne od podejmowanych w publikacji zagadnień i należy je zwyczajnie „wyłapać”. Layout publikacji – o ile nie jest narzucony przez instytucję zlecającą – zaprojektować. Tekst ułożyć, dodać zdjęcia, choć są wstrząsające czy zasmucające.
Z prywatnymi emocjami zostaję po godzinach. Treści, nad którymi pracuję zawodowo, inaczej przyswajam niż te czytane w domowym zaciszu. W przypadku „Lagrowych ludzi…” wykonywałam tylko końcową korektę techniczną i dopiero teraz, na spokojnie, pojmuje sens całej publikacji – nie myślę już o formatowaniu tekstu, błędach składu, pomyłkach w paginacji – ale o świadectwach ludzi, ofiar i zbrodniarzy, o tym, jak zmieniają nas wydarzenia, jak determinuje strach i władza.
Kiedy składałam „Kto przez ogień…” o wiele bardziej skupiałam się na problemach z hebrajską czcionką (która co chwila płatała figle w programie) niż na opisywanych obrazach. Świadectwa więźniów prowokowały jednak ciąg przemyśleń lub budziły całą paletę emocji.
W obozie w Sztutowie jeszcze nie byłam, choć przeczytałam na jego temat wiele. Czy na trasach Waszych wyjazdów bądź weekendowych podróży znajdują się miejsca związane z trudną historią miejsc i ludzi? Planujecie wizytę w nich a może wolicie ich unikać?
#historia #skład #redakcja #korekta