recenzja

Krwawnica

recenzja, książka

Piątek, wpisy pączkowe za nami. Uff. Było smacznie, czasem zabawnie, czasem refleksyjnie. Można było znaleźć nawiązania do życia, pracy, własnego ja 😉Mogę zatem wrócić spokojnie do tematu książek i tę, którą przeczytałam w czasie ostatniego wyjazdu, porównać – mimo wszystko – do pączka.

Zapowiadało się świetnie, okładka mnie urzekła. Przez kilka pierwszych minut zastanawiałam się, czy to ja ją ochlapałam, czy inny użytkownik biblioteki. Być może to moje oczy robią mi coraz większe niespodzianki, ale w końcu dałam za wygraną. To był po prostu świetnie imitujący chlapnięcie lakier wybiórczy (pewnie nie będzie tego widać na zdjęciu).

Do tego lukru, cukru pudru i posypki zaliczam także rekomendacje na temat samego autora, które wyczytałam na kilku profilach. Biorąc więc do ręki kryminał Mieczysława Gorzka, obiecywałam sobie wiele, a przynajmniej dobry relaks z emocjonującą historią w tle.I tu koniec lukrowania. Mamy opuszczony dom skrywający swoje tajemnice, nowych lokatorów, których ktoś będzie próbował z niego przepędzić, i będzie to nie kto inny niż… (mimo wszystko nie będę spoilerować 😉). Do tego mała społeczność alergicznie reagująca na pytania o przeszłość. A nadto krwawnica, zioło (wszystkie postaci, niezależnie od wieku, oczywiście mają tego świadomość, w końcu to baaardzo popularna nazwa 😉), którego naturalne właściwości działają kojąco na gojenie się ran, problemy z układem trawiennym i ograniczają nadmierne krwawienie. Według mnie mogło to być każde inne zielsko, jedynie nazwa pasuje do klimatu książki.

Po kilkudziesięciu pierwszych stronach chciałam książkę odłożyć, ale pamięć o „posypce” mi na to nie pozwalała. Kilka zwrotów akcji, które przetoczyły się w książce, i próba odwołania się do pandemicznej rzeczywistości wciąż podsycały we mnie nadzieję, że może jednak coś się wydarzy, co mnie zachwyci. Piękne okoliczności przyrody, nieszablonowe zachowanie głównego bohatera, sceny, w których czuje się, że zaraz coś się wydarzy – to jednak za mało.

Książkę skończyłam, odłożyłam, oddam do biblioteki i zastanowię się, zanim wypożyczę następnego powieść Mieczysława Gorzka. Dziś jeszcze zajrzałam na znany portal książkowy i przeczytałam kilka opinii, których autorzy jasno deklarowali, że to najsłabsza powieść tego autora. Muszę uznać, że po prostu sięgając po tę pozycję, miałam pecha. A może to ja czytam zbyt często kryminały i przestały mnie one zaskakiwać?Której książki ostatnio nie dokończyłeś(-łaś)?

Rekomendowane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *