redakcja

Indeksy

Najpierw przyszło mi do głowy hasło: „Zmora redaktora”, a potem, zaraz za nim, przysłowie wszystkim znane, czyli „nie taki diabeł straszny, jak go malują”.

Bo można kochać swoją robotę nie wiadomo jak bardzo, ale zawsze znajdzie się w niej coś, co wolelibyśmy oddać komuś innemu do zrobienia.

Moja redakcyjna koleżanka – Ewa Krefft-Bladoszewska (mam nadzieję, że nie urazi jej to wspomnienie) – zawsze „cierpi” przy tabelkach, za to ja nie szczególną miłością darzę indeksy, przez niektórych zwane skorowidzami.

Najpopularniejsze indeksy wraz z wskaźnikami odpowiadającymi numeracji stron zawierają alfabetyczną listę:

OSÓB (nazwisko i imię, najlepiej w pełnym brzmieniu, zapisane w mianowniku l. poj., a także nazwiska małżeństw i rodów w mianowniku, ew. dopełniaczu, l. mnogiej; nie można też pominąć kryptonimów czy pseudonimów – należy je objaśnić i/lub odesłać do odpowiedniego hasła; jeśli brakuje imienia lub nazwiska, zapis uzupełnia się po przecinku objaśnieniem lub dopowiedzeniem, np. Kujaszewska, korektorka 😊 )

NAZW GEOGRAFICZNYCH (zapisujemy je w formie przyjętej przez polską ortografię i w spolszczonych wersjach, o ile takie posiadają; jeśli ze względów merytorycznych stosuje się zapis oryginalny należy umieścić go w nawiasie; określniki należy podawać po przecinku, np. Czarne, Morze lub Czarne, Jezioro).

RZECZY (tu podajemy terminy małą literą – poza nazwą własną; a odsyłacze umieszczamy w nawiasach; musimy dokonać też wyboru najwłaściwszego hasła i do niego odsyłać te, które są jego synonimami; najlepiej, gdy hasło zapisuje się w mianowniku l. pojedynczej).

Na szczęście po dwóch wieczorach spędzonych na indeksowaniu, sytuacje udało się uratować i książka, nad którą pracuję, zyskała piękny skorowidz osób. Później zostało już tylko sprawdzanie i sprawdzanie, ale tu – na szczęście – wsparcie i chęć do współpracy wykazał autor.

Fot. Pixabay

Rekomendowane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *