Tajemnice schronisk

To niesamowite, że nosiłam się z zamiarem przeczytania tej książki chyba rok czasu. Później omyłkowo kupiłam drugą część, a nie pierwszą, i nie chciałam od niej zaczynać. 📚 Książki Sławka Gortycha nie dość, że uruchomiły lawinę cudnych wspomnień (tak to ja na zdjęciach chyba z 2002 roku), to jeszcze dostarczyły …

Jak nie podcinać sobie skrzydeł?

Czy umiesz czytać? Nie chodzi tu o praktyczną znajomość liter, które składają się na zdania, a te z kolei na tekst opowieści. Nie chodzi mi też o czytanie dla przyjemności, kiedy zatapiam się w jakąś mniej lub bardziej (oby 😉) fascynującą historię… Mam na myśli czytanie książek, które wymaga ode …

Narysuj sobie

📘 O nieprzyzwoitej już wczoraj, a w sumie dzisiaj, porze skończyłam oglądać inspirowany faktami serial „Candy” – o amerykańskiej gospodyni domowej uniewinnionej za zabójstwo siekierą, a potem położyłam się do łóżka i… zamiast zasnąć, moje myśli zaczęły krążyć wokół tej książki. „Wżarła się” w moją głowę i choć zostało mi …

Nastolatek potrzebuje wsparcia

Nie było łatwo. I zdecydowanie nie dlatego, że książka ma czterysta stron dość gęsto zapisanych. Przecież bywają grubsze, drobniejszym drukiem. 📚 Nie było łatwo, bo czytając książkę „Nastolatek potrzebuje wsparcia…” (#onepress), trzeba zmierzyć się z samym sobą sprzed kilkunastu, kilkudziesięciu lat, ale też z sobą, którym się jest teraz – …

Zaufaj

Tak się dzisiaj zbiegło, że 14 lutego w kalendarzu mamy zarówno walentynki i Popielec. I nie będzie to wpis, choć można się było tego po mnie spodziewać, o zasadach pisowni świąt i zwyczajów wielką lub małą literą. Nie będzie to też post o wyższości jednego nad drugim, bo to w …

Zrost

Czasem obiecuje sobie taki wieczór, że nie będę siedziała do późna. Zrobię, co do mnie należy i pójdę spać. Bez dziergania. Bez sprzątania. Bez czytania. 📚 Potem ostatni rzut oka na nocną szafkę. Z okładki krzyczą do mnie tłuste, czarne litery. Robert Małecki. Nazwisko większą czcionką niż tytuł. „Zrost”. Ktoś tam …

Jeszcze o pszczołach

Wielu z Was wspomina o dopiero co zakończonych Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie i aż ściska mnie w dołku, że mnie tam nie było. Wrócę natomiast myślami do Gdańskich Targów Książki, które odbyły się we wrześniu. Wypatrzyłam tę książkę na stoisku Wielkiej Litery. „Wypatrzyłam” to za dużo powiedziane, bo wcale …

Zielone światłaz

Nie od razu się nią zachwyciłam. Po ostatniej, lekkiej lekturze „Ludzi, których spotykamy na wakacjach”, książka Matthew McConaugheya wydawała mi się dość „toporna” (pomyślałam: „chłopie, lepiej graj niż pisz”). Wspomniana ciężkość tkwiła w wielu górnolotnych przemyśleniach, opisach metafizycznych wręcz przeżyć aktora w zderzeniu z potocznym językiem, który w niektórych momentach …

Zachód słońca nad Santorinii

Znam dwa typy czytelników. Pierwsi traktują książkę jak świętość – nie można jej w żaden sposób zniszczyć, ubrudzić, obkładają je papierem lub noszą w specjalnym etui. Drudzy wyrażają swoją miłość inaczej – pozwalają sobie na zaznaczanie ulubionych fragmentów, zaginanie rogów na ważnych stronach czy doklejanie karteczek z notatkami. Jestem w …

Te słynne „Chłopki”

O wiele spraw nie zdążyłam już zapytać, a szkoda. Tak to już jest u starszych ludzi, że nie pamiętają zeszłego tygodnia, ale co mama gotowała w dzieciństwie – i owszem (choć do garnka nie było co włożyć). Babcia była jedną z jedenaściorga dzieci, wiejskie gospodarstwo, na Kaszubach, nad samym jeziorem. …