Dlaczego stworzyłam własną grę edukacyjną?
Od jakiegoś czasu prowadziłam zajęcia z młodzieżą, która przygotowywała się do egzaminu ósmoklasisty, który miał między innymi zweryfikować ich znajomość lektur. Wiedza uczniów tylko w niewielkiej mierze opiera się na przeczytanych przez nich oryginałach książek. Dużo częściej sięgają do opracowań, streszczeń, audiobooków, bo tradycyjna lektura wydaje się im nieatrakcyjna.

Dobre skojrzenia z lekturą
O wiele przyjemniej sięga się do określonych zajęć i lektur, jeśli zbudowane są z nią przyjemne skojarzenia i pozytywne doświadczenia. Dlatego postanowiłam stworzyć produkt, który sprawi, że bohaterowie lektur choć przez chwilę będą bliżej ucznia, wzbudzą nieco emocji i zabawnych skojrzeń. Grywalizacja nie od dziś jest skuteczną metodą rozbudzania zainteresowania, także jeśli dotyczy to bohaterów, którzy żyją tylko na kartach książek.
Gdzie jest Bilbo?
GRA O LEKTURY opiera się na prostym mechanizmie, podobnym do memory, ale trudniejszym. W klasycznej grze musimy znaleźć dwa identyczne obrazy. W mojej grze trzeba znaleźć kilku bohaterów tej samej lektury (czasem dwóch, trzech, a nawet pięciu). Jeśli przypominy sobie postaci np. z „Hobbita…” już wiemy, że musimy odsłonić w jednym ruchu: Smauga, Bilba, Thorina, Golluma i Gandalfa. Ileż to wymaga koncentracji i skupienia! I oto właśnie chodzi!
Lubimy gotowe rozwiązania
Z myślą o nauczycielach do gry dołączony jest także dodatek – to opracowane przez nauczyciela dyplomowanego trzy sposoby na wykorzystanie gry na lekcji polskiego. By skorzystać z GRY O LEKTURY nie musimy mieć czterech pudełek dla każdej z grup, możemy wybrać wariant bardziej edukacyjny i z pomocą kart do gry przeprowadzić np. przedegzaminacyjną powtórkę.
Zapraszam na stronę produktu GRA O LEKTURY. Jeśli masz pytania, możesz też śmiało napisać przez tę stronę.